środa, 7 sierpnia 2013

nach Berlin...via Szczecin

Słońce upał....tropiki...huuuura nareszcie i u nas ciepłe lato:)))))))
W rocznicę Powstania Warszawskiego ( data wcale nie specjalnie wybrana) ruszyliśmy na podbój Berlina.
Pierwszy przystanek prawie Szczecin...czyli Przemocze ( kto wie ten wie , kto nie to...trudno...)
 To ustrojstwo dziwne to nic innego jak nowa Opera Szczecińska...rózne opinie o jej piękności  dane mi było słyszeć ale jak dla mnie to super


W między takj zwanym czasie budowano scene dla Nelly F......a do portu zbliżały sie największe i najpiękniejsze żaglowce świata:)))))
Rano wstać...i nach Berlin.....
 Budynek Reichstagu...niestety pani Angela M nie zaprosila na kawkę:)))) może Jej nie było:))))


 Łazimy sobie ...z ustrojstwem na uchu co nam opowiada w języku "jakim chcesz" nawet po polskiemu:))) co widzisz i gdzie jesteś....




 w tym czymś ze luster zrobionemu to w środku ponoć system wentylacyjno-klimatyzacyjny sie znajduje...ale wizualistycznie to fajne to-to
 no...baaaa kawki trzeba bylo sie napić...i pooglądać "ciekawych ludzi":)))
Brama gdzie Janek z "4 pancernych" flage zatykał.....
 oo a tu zagadka dla bardzo spostrzegawczych:))))))))w tle oczywiście powyższa brama
 chyba najbardziej znany budynek czy budowla w Berlinie.......
 i widoczki z niej.....
 to takie kwadratowe to berliński Info-Box...Gdynia tez ma nowy:)))))
 i Reichstag z innej perspektywy:))))

 po DDeRowskie wspomnienie......ludzik stoi......ludzik idzie...ponoc ino tam sie takowe ostało
 aaaaa tu przejazd po części wschodniej Berlina...wcale nie można odróżnic co wschód co zachód:))))
.........no i jakby Berlin zdobyty.......wrcacamy przez obrzeża:))))) outletowe:))) do Przemocza:)))))
pozdrawiam

poniedziałek, 29 lipca 2013

wybrzeżem do Tossy

Niby pogoda tez upalna i taka prawie hiszpańska jednak z półwyspem Iberyjskim tęskno mi troszkę..co zrobić, że naturę mam raczej śródziemnomorską...
Ruszamy rano po śniadanku naszą cytrynową machinę...śniadanko wciągamy troszkę..no może nie samo jedzenie ale muszę dotankować do krwioobiegu odpowiedni poziom kofeiny.....
i w drogę.....


 ...i słusznej wielkości drinki plażowe........
 ......łezka się zakręciła w oczku jak spojrzeliśmy na znane z przeszłości...miejsca...teki powrót do przeszłości.....przeszłej...15 letniej:))))) oj łezka się zakręciła

 ...Tossa przeurokliwe miejsce......takie jakby z innego świata:))))
 można i winka lokalnego spróbować......mniam




 miasteczko takie zatrzymane w czasie........





 kwitnie lokalny handelek....




 a teraz czas na kawusie i odpoczynek.........kawka pysznaaaaaa


 relikcik  z przeszłości....

 w drodze powrotnej ...przystanek na plaży tubylczej...żadnego turysty ino my i oni...plaża przecudnej urody....w zatoczce...nie zdradzę współrzędnych never:))))

a na koniec dnia zachód słońca na naszej "wiosce":))))))

sobota, 27 lipca 2013

z bąbelków

Włóczka bąbelkowa...bawełna z kraju północnego..kupiona na próbę ale się sprawdziła i prapobly jak będę to jeszcze inne kolorki zakupie.
Pierwszy w życiu mój biały sweterek...zawsze był jakiś kolorek:))))

 rękawki takie netoperkowe.....chyba troszkę za mocno ale co tam już takie zostaną zmieniać mi się nie chce:)))

 brakuje jeszcze czegoś przy szyjce...guziorka albo tasiemki jakowej...pomyśleć trza o tym:))))
 sweterek na letnia pogodę co zresztą z otaczającymi warunkami przyrody się zgadza...ten przecudnej urody widok..to plaża w Rewie:)))









o i tyle...idę dalej grzać kości........pozdrawiam